W ostatni czwartek mieliśmy okazję być świadkiem kilku ciekawych wydarzeń. Można by rzec, że jedno z nich to sensacja na skalę krajową ;).

20 października media alarmowały, że czeka nas w nocy mocne "załamanie" pogody, a dokładniej chodziło o silne podmuchy wiatru, które mogły osiągnąć do 100 km/h. Do tego dochodziły opady deszczu, pogarszająca się widoczność i wiatr, który faktycznie wiał okrutnie! Samych interwencji przez noc strażacy mieli ponad 700. Nad ranem pojawia się informacja, że N2250U należący do United Airlines przylatuje do Poznania! United Airlines owszem był już kilka razy w Polsce m.in. w Warszawie (jeśli pamięć mnie nie myli, to była to wizyta związana z przylotem prezydenta USA) albo w Gdańsku, gdzie przyleciał Boeing 747 w ramach wymiany kontyngentu żołnierzy ale nigdy nie było Boeing 777!
 
W tym dniu LOT oraz Enter Air odwołał swoje starty pomimo, że pasażerowie byli już w hali odlotów, a tutaj leci United Airlines na Boeing 777. Przez chwilę myślałem, że poleci gdzieś indziej bo w Poznaniu szaleje wichura. Każdy śledził lot N2250U, który zbliżał się coraz bardziej do poznańskiego lotniska Ławica. W końcu padła decyzja - jadę!
Wbrew wiadomościom w sieci pogoda do zdjęć była idealna! Termiki brak, słońce schowane za chmurami, Polska złota jesień. Dobra, wiało jak diabli, a stanie na drabinie i trzymanie teleobiektywu w takich warunkach, to już wyższa akrobacja, ale czego się nie robi z pasji! :)
 
Ostatecznie Boeing 777 w wersji 300ER, a dla bardziej wyczulonych B77W wylądował na lotnisku Poznań - Ławica dość delikatnie, a wręcz z gracją baletnicy. Jako ciekawostkę można podać, że wersja, która wylądowała na Ławicy jest większa: zwiększone końcówki skrzydeł, nowe podwozie główne, większe zbiorniki paliwa oraz posiada najsilniejsze silniki - General Electric GE90.
 
Aby już tak nie słodzić United Airlines - chwilę przed lądowaniem kolosa wylądowały dwa Ryanair, a po 777 LOT na poczciwym Dash-8 i wieczorem SP-CUD. Pozostałe maszyny* odleciały na zapasowe lotniska.

* maszyny, które obserwowałem ;)